Ziuuum!

photo

Temat: Map co sądzisz? Oczywiście inni też.
Ktoś na forum ogólnym złośliwie zauważył, że przed wyborami tendencja
ratuszowych szła w drugą stronę - czyli w stronę na początek odłączenia Leśnicy
od Wrocławia.

Ktoś inny zauważył, że przecież ciągle jeszcze miejsca w mieście jest w bród,
brakuje jednakże dojazdu, kanalizacji i planów zagospodarowania przestrzennego.

Z obydwoma opiniami zgadzam się całkowicie. Tak naprawdę to brakuje we Wrocławiu
myślenia w kategoriach aglomeracji. Aglomeracja to SKM, to wielopoziomowe,
bezkolizyjne skrzyżowania na drogach szybkiego ruchu łączących dzielnice, to
wspólna gospodarka ściekami, śmieciami i wodociągami. To wiele elektrociepłowni,
które uzupełniają się wzajemnie oraz przejmują nawzajem produkcję ciepła i
elektryczności jeśli w jednej z nich coś wybuchnie. To kilka róznych ujęć wody i
niezależnych od siebie głównych magistrali wodociągowych.

To wszystko, co jest wyznacznikiem prawdziwej aglomeracji - czyli infrastruktura
aglomeracyjna we Wrocławiu albo nie istnieje albo jej poniemieckie resztki
zaczynają właśnie się rozsypywać. A ponieważ infrastruktura taka jest cholernie
droga, to nie sądzę, żeby za mojego życia Wrocław stał się aglomeracją z
prawdziwego zdarzenia. Niezależnie od tego, co jeszcze wymyślą kreatywni w
magistracie, Wrocław jeszcze długo pozostanie wiochą z zadartym do góry
aspiracjami nosem. Rzecz następna. Lotnisko algomeracyjne znajduje się poza
miastem, a nie (na aglomerację patrząc) w jego środku.

Miasto powinno kończyć się tam, gdzie kończy się miejska zabudowa.
Wydaje mi się, że z grubsza tak właśnie chwilowo Wrocław wygląda. Może i nawet
trochę tego miasta jest za dużo. Dołączanie do miasta wiosek na siłę, które przy
aktualnych trendach populacyjnych nigdy nie zostaną wchłonięte moim zdaniem mija
się z sensem. Równie dobrze Wawę i Łódź można byłoby obwołać od jutra
"Wałodzią", głosząc wszem i wobec, że oto mamy nową światową metropolię
zasiedloną trzema milionami czereśniaków, albo połączyć Kraków z Katowicami i
starą dobrą tradycją nazwać toto Wojtyłogród. Królewsko - górniczo - hutniczo -
papieska metropolia ze stolicą w Wadowicach. Sens tu widzę podobny do rozdymania
Wrocławia.

Pocieszam się, że niezależnie od tego, co jeszcze ratuszowi wymyślą w temacie
aglomeracja, przyszłość potoczy się własnym torem. A to w aquaparku przez dziury
w podmurówce wycieknie woda, a to znowu pęknie rura na jedynym wylocie na
autostradę, czasami komuś balkon spadnie na łeb, a czasami zawali się cała
kamienica. Może zawali się w końcu jakiś most z czasów Kaisera albo rozsypie się
wiadukt na centralnej linii kolejowej, odcinając (kolejowo) Wrocław od reszty
świata. Nie, żebym komukolwiek tego życzył, ale nawet poniemiecka solidna
infrastruktura kiedyś rozlecieć się musi.

Ale nic to, komisję d spraw wyjaśnienia prezydenciunio powoła, wstęgę w nowym
hipermarkecie przetnie albo koncert Rynkowskiego w Rynku zorganizuje. Znowu go
na następne cztery lata wybiorą i będzie muzyka grała. Jak się długiemu znudzi,
to wzorem Zdrojewskiego albo i innego Putina następcę sobie sam wyznaczy.

Jak widzisz, przyszłość Wrocławia widzę na różowo. To znaczy - ja generalnie
lubię się śmiać, a z tą władzą kabaret nadal i nieustająco gwarantowany jest.
Dla mnie znaczy się, kabaret dla emigranta.

Ze swoich wrocławskich czasów pamiętam bowiem aż za dobrze, że mieszkańcom do
śmiechu raczej nie jest.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,35645,55335643,55335643,Map_co_sadzisz_Oczywiscie_inni_tez_.html



Temat: bezcelówka po Beskidach i Opolszczyźnie
Celem ożywienia mojego pożycia komunikacyjnego w Polsce, wprowadziłem nowy typ
wyprawy, którą przetestowałem w oststni weekend, tj. między 8, a 10 września
2006. Ten nowy typ to tzw. wyprawa bez celu. Polega to to na tym, że wsiada
się w pierwszy lepszy pociąg, jedzie się dotąd, dokąd się ma ochotę, potem
przesiada na pierwsze lepsze połączenie kolejowe, autobusowe, tramwajowe lub
dolmuszowe, jedzie się dalej i tak przez cały weekend. Prawdziwy jumping
sieciowy w wydaniu chili :-) Oczywiście można sobie nakreślić jakiś ogólny
cel, którym w moim przypadku były Beskidy.
Wyjazd z Poznania osobówką do Leszna o 17.45. Tutaj foczenie SA108-005 do
Jarocina i SU45-048 do Głogowa z B i Bh, całość dość brudna, okopcona i
przerdzewiała. W Lesznie wsiadka do pospiecha i jestem we Wrocku. Och,
wrocławskie stodwójki - jakie jesteście ładne i zadbane w porównaniu do
waszych braci ze Szczecina... Przejazd pod Galerię Dominikańską i spacer na
Rynek. Bilet z automatu - w Poznaniu nie do pomyślenia, brawo Warsik, zawsze
mnie to we Wrocku ujmowało. Papu w kanjpie Dominium i nazad na dworzec.
Tu wsiadam w Zakopka i mknę dalej w towarzystwie miłej grupy młodzierzy
licealnej, typowych przyszłych wykształciuchów i lumpenliberałów, że aż miło.
Oczy otwieram w Andrychowie i tu też wysiadam. Zwiedzam miasto od 4.45, a więc
od brzasku. Na miejscowym marszrutowisku łapię dolmusza do Rzyków Jagódek
Kuźni :-) o 6.11 za 2 PLN. Otóż busy andrychowskie są ucieleśnieniem
aronowskiego snu o potędze. Jeżdżą wg rozkładu, nawet w soboty i niedziele, w
miarę często i krzesła mają przyspawane tak, że można zmieścić nogi. Po
dojeździe do Rzyków Jagódek Kuźni zapytałem bardzo miłego dolmuszowodcy czy
mogę zrobić zdjęcie dolmusza, a on na to, że cool. W ogóle był bardzo miły i
(uwaga!) na żądanie wydawał wydrukowane rozkłady jazdy swojego
przedsiębiorstwa komunikacyjnego. Byłem wzruszony. Jedyna wada to brak
wydawania biletów. W marszrucie było pełno, ale oficjalnie kurs ten był
deficytowy - zero biletów :-)
Z Rzyków Jagódek Kuźni (miejsce ulubione przez JPII) udałem się szlakiem JPII
na Groń JPII, obok pomnika JPII, do schroniska w którym lubił przebywać JPII i
na Leskowiec, który był celem wycieczek JPII (liczne tablice poświęcone JPII
po drodze). Widoki super - wschód z Diablakiem i Pilskiem. Jajecznica na
śniadanie w schronisku na Leskowcu. Zejście do Jagódek i powrót tym samym
dolmuszem do Andrychowa. Dolmuszowodca chyba coś się wystraszył, że tak foczę
jego marszrutę, bo tym razem wydawał 100% biletów. Nawet koledze :-) Jako, że
się nawrócił nie będę tego zgłaszał.
Z Andrychowa, za kolejne 2 PLN, jadę do Wadowic kolejnym dolmuszem. Również
rozkład, bilety są i skomunikowanie z Rzykami. Rozsądne państwo objęłoby po
prostu ten system biletem regionalnym, zapewniło skomunikowania i rozsądną
taryfę i wszyscy byliby zadowoleni. Do Rzyków kolej raczej nie dotrze, więc i
busiarz byłby happy i pasażer i gmina. Ale niestety, tanio jest za drogo...
Bus podobny, zgrzebny, z plecakiem trudno się jedzie, frekwa też prawie 100%.
W Wadowicach jem kremówkę. To był mój cel nota bene. Zaliczenie kremówy.
Całkiem dobra rzecz. 4 PLN. W Wadowicach jest więcej cukierni niż kościołów i
biznes kremówkowy idzie nieźle. Grupy pielgrzymkowe mają nawet kremówę w cenie
rołta :-)
Z Wadowic łapię PKS Wadowice do Suchej. Znów poczciwa twarz arona wyjrzała zza
horyzontu ze złośliwym uśmiechem, bo kierowca był strasznym chamem. Ech,
gdziez poczciwi dolmusiarze...
Jechaliśmy wzdłuż budowanego zbiornika Świnna Poręba i dawnej linii Wadowice -
Skawce. Ślady słabo widoczne z busu.
W Suchej kanapki zakrapiane zmartwychwstałym Zagłobą i EN57-942 do Krakowa.
Turlamy się jakoś po Zakopiance, mijamy to i owo, jakoś leci. W Lanckoronie
mijamy kremówę w wersji kolejowej. Frekwa duża - około 80%.
W Kraku Gł. łapię SA101-001 z wyraźnym zamiarem dotarcia do Balic. Udaje mi
się to bez problemu. Frekwa około 60 osób. Z Balic do lotniska Solarisem,
zwiedzam port i wracam analogicznie, tyle że SA109-009. Tutaj tylko 10 osób.
Pora znaleźć nocleg, ale w weekend w Kraku nie jest to łatwe, mimo
obdzwonienia parunastu hoteli.
Nic to. Postanawiam jechać w GOP. W Kace coś się znajdzie. I faktycznie -
hotel Katowice za 108 PLN gwarantuje wypasiony pokój i superwielki szwedzki
stół na śniadanko. Korzystam z nawiązką.
Z rana łapię Krakowiankę i udaję się nią do K-Koźla i dalej kiblem do
Zdzieszowic. Imię jego EN57-852. W Zdzieszowicach zwiedzam rewelacyjny kościół
z lat 30-tych XXw. inspirowany wczesnoromańską architekturą germańską. Miód
dla miłośnika architektury totalitarnej.
Opolszczyzna zawsze jawiła mi sie jako kawałek Bawarii w Polsce, z uwagi na
porzundek. Nie inaczej jest w Zdzieszowicach - teoretycznie zapyziałym
miasteczku przy koksowni, a de facto zadbanym i wylizanym mieście, jakby
wyjętym z NRF. Ciekawe jak wyglądałyby Zdzieszowice, gdyby leżały w Zachpomie,
albo na Wałbrzyszczyźnie... Jedyny wyjątek to PKP, raczej syfiaste miejsce,
ale bywały gorsze.
Ze Zdzieszowic walę na piechotę na Górę Św. Anny. Oglądam amfiteatr, klasztor,
miasteczko i schodzę do Leśnicy. Stąd chciałem czymś pojechać gdziekolwiek,
ale okazuje się, że w niedzielę leśniczanie mają szlaban na jazdy. Dosłownie
wszystko w F. Tylko jakiś jeden koło 20h. Ach, aronie! Gdzie twoje poczciwe
małe dolmusiki... Total kryzys. Niedowład 100%. Kupa.
Nic to. Idę więc na piechotę 3km do Zdzieszowic, koszmarną prostą szosą wzdłuż
koksowni. Było fajnie :-/
Ze Zdzieszowic muszę wracać. Czczę to Faustusem pszenicznym i kanapkami.
Światowid przejeżdża mi koło nosa bez postoju, więc kiblem spływam do K-Koźla
i tutaj wchodzę do Gorzowiaka, a konkretnie do rozklekotanego Bh i bez
perturbacji wracam do Poznania.
Wyprawa udana. Następna bezcelówka w ten weekend. Może rozpocznę od Bogoniowic-
Ciężkowic i Skamieniałego Miasta albo od Magurki Wilkowickiej. Zobaczę...

pzdr
ws


Źródło: topranking.pl/1571/bezcelowka,po,beskidach,i,opolszczyznie.php


Temat: Map co sądzisz? Oczywiście inni też.
map4 napisał:

> Ktoś na forum ogólnym złośliwie zauważył, że przed wyborami tendencja
> ratuszowych szła w drugą stronę - czyli w stronę na początek odłączenia Leśnicy
> od Wrocławia.

To nie była złośliwość tylko indolencja. Czym innym jest wydzielenie Leśnicy z
Fabrycznej i uczynienie jej oddzielną dzielnicą w celu jej lepszego zarządzania
(czy dobry pomysł?), a czym innym konsolidacja gmin wokół projektu.

> Ktoś inny zauważył, że przecież ciągle jeszcze miejsca w mieście jest w bród,
> brakuje jednakże dojazdu, kanalizacji i planów zagospodarowania przestrzennego.

Zgoda, ale proces ten jest dość zaawansowany w porównaniu do innych miast.
Ponadto nie skanalizujesz od razu całego miasta - dopiero od roku miasto
pozyskuje na ten cel pieniądze z Uni. Żeby je otrzymać musiało zgromadzić własną
część.

> Z obydwoma opiniami zgadzam się całkowicie. Tak naprawdę to brakuje we Wrocławi
> u
> myślenia w kategoriach aglomeracji. Aglomeracja to SKM, to wielopoziomowe,
> bezkolizyjne skrzyżowania na drogach szybkiego ruchu łączących dzielnice, to
> wspólna gospodarka ściekami, śmieciami i wodociągami. To wiele elektrociepłowni
> ,
> które uzupełniają się wzajemnie oraz przejmują nawzajem produkcję ciepła i
> elektryczności jeśli w jednej z nich coś wybuchnie. To kilka róznych ujęć wody
> i
> niezależnych od siebie głównych magistrali wodociągowych.

Fajnie by było. Znasz przykład miasta ze zniszczoną infrastrukturą w wyniku
wojny, zarządzanego przez 50 lat w warunkach idiotyzmu gospodarczego, nie
mającego praktycznie żadnych dochodów, które by takie cymesy miały?

>
> To wszystko, co jest wyznacznikiem prawdziwej aglomeracji - czyli infrastruktur
> a
> aglomeracyjna we Wrocławiu albo nie istnieje albo jej poniemieckie resztki
> zaczynają właśnie się rozsypywać. A ponieważ infrastruktura taka jest cholernie
> droga, to nie sądzę, żeby za mojego życia Wrocław stał się aglomeracją z
> prawdziwego zdarzenia. Niezależnie od tego, co jeszcze wymyślą kreatywni w
> magistracie, Wrocław jeszcze długo pozostanie wiochą z zadartym do góry
> aspiracjami nosem. Rzecz następna. Lotnisko algomeracyjne znajduje się poza
> miastem, a nie (na aglomerację patrząc) w jego środku.

???

> Miasto powinno kończyć się tam, gdzie kończy się miejska zabudowa.
> Wydaje mi się, że z grubsza tak właśnie chwilowo Wrocław wygląda. Może i nawet
> trochę tego miasta jest za dużo. Dołączanie do miasta wiosek na siłę, które prz
> y
> aktualnych trendach populacyjnych nigdy nie zostaną wchłonięte moim zdaniem mij
> a
> się z sensem. Równie dobrze Wawę i Łódź można byłoby obwołać od jutra
> "Wałodzią", głosząc wszem i wobec, że oto mamy nową światową metropolię
> zasiedloną trzema milionami czereśniaków, albo połączyć Kraków z Katowicami i
> starą dobrą tradycją nazwać toto Wojtyłogród. Królewsko - górniczo - hutniczo -
> papieska metropolia ze stolicą w Wadowicach. Sens tu widzę podobny do rozdymani
> a
> Wrocławia.

Nie rozumiem gdzieś ty wyczytał, że to ma być administracyjnie jeden organizm
miejski?

> Pocieszam się, że niezależnie od tego, co jeszcze ratuszowi wymyślą w temacie
> aglomeracja, przyszłość potoczy się własnym torem. A to w aquaparku przez dziur
> y
> w podmurówce wycieknie woda, a to znowu pęknie rura na jedynym wylocie na
> autostradę, czasami komuś balkon spadnie na łeb, a czasami zawali się cała
> kamienica. Może zawali się w końcu jakiś most z czasów Kaisera albo rozsypie si
> ę
> wiadukt na centralnej linii kolejowej, odcinając (kolejowo) Wrocław od reszty
> świata. Nie, żebym komukolwiek tego życzył, ale nawet poniemiecka solidna
> infrastruktura kiedyś rozlecieć się musi.

Ile razy będziesz powtarzał tą śpiewkę, a potem obarczał winą Dutka lub Zdroja,
jakbyś nie wiedział, że ich wpływ na to jest żaden.

>
> Ale nic to, komisję d spraw wyjaśnienia prezydenciunio powoła, wstęgę w nowym
> hipermarkecie przetnie albo koncert Rynkowskiego w Rynku zorganizuje.

???

Znowu go
> na następne cztery lata wybiorą i będzie muzyka grała. Jak się długiemu znudzi,
> to wzorem Zdrojewskiego albo i innego Putina następcę sobie sam wyznaczy.
>
> Jak widzisz, przyszłość Wrocławia widzę na różowo. To znaczy - ja generalnie
> lubię się śmiać, a z tą władzą kabaret nadal i nieustająco gwarantowany jest.
> Dla mnie znaczy się, kabaret dla emigranta.
>
> Ze swoich wrocławskich czasów pamiętam bowiem aż za dobrze, że mieszkańcom do
> śmiechu raczej nie jest.

Demagogia, każde z ostatnich zdań to słowotwórstwo bez znajomości tematu, bez
zrozumienia kompetencji. Chętnie bym porozmawiał o tych sprawach ale gdybyś choć
trochę orientował w powyższych zagadnieniach. Sam jestem krytykiem poczynań
konkretnych wydziałów magistratu, ale wiem przynajmniej co im zarzucić, a nie
tam jakieś Putiny wyciągać nie wiedzieć poco.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,35645,55335643,55335643,Map_co_sadzisz_Oczywiscie_inni_tez_.html